Hotel - Tour de Pologne.
Fucha mi się trafiła niesamowita. Ciotka z Łańcuta dzwoniła, że jakiegoś gościa mam przez dwa tygodnie wozić po Polsce. Chce zobaczyć Morze Bałtyckie i góry. Jedziemy do Świnoujścia i tam jest pierwszy hotel w którym nocujemy. Potem Międzyzdroje, Kamień Pomorski, Rewal, Pogorzelica i następny
Hotel w Kołobrzegu. Zwiedzamy miasta i hotele jadąc przez Darłowo, Ustkę, Lebę i Hel, a potem Gdańsk, Malbork i lądujemy w karpaczańskim Gołębiewskim. O hotelach Gołębiewskiego dużo można by pisać, ale nie można obok nich przejść bez komentarza. W Karpaczu najwięcej czasu spędziliśmy. Zwiedzanie Szklarskiej Poręby, Świeradowa i zamku Czocha zajęło trochę czasu. Jeszcze Samotnia, Strzecha i Śnieżka, a potem szykowaliśmy się do Ziemi Kłodzkiej, ale plany się zmieniły. Przez Kłodzko, Nysę, Bielsko Białą, Suchą Beskidzką, Rabkę, Nowy Sącz, Gorlice, Jasło, Krosno i Rzeszów docieramy do Łańcuta. Od Karpacza był to przejazd prawie półtoradniowy, ale zawsze, to była chociaż namiastka tego, co miałem pokazać, a nie mogłem, bo zmieniła się sytuacja.
Związane: